Jak stać się dla innych autorytetem? Współczesne dylematy budowania wizerunku

Budowanie wizerunku nie jest rzeczą prostą i wymaga uwagi i obserwacji innych ludzi. Trzeba zadać sobie pytanie – co budzi zaufanie, jak stać się autorytetem?

Zaobserwujmy własne reakcje na różne sytuacje i wizerunki innych. Co budzi w nas sympatię, co sprawia, że chcemy się wycofać z dalszego kontaktu z inną osobą? Budowanie wizerunku własnego nieco kojarzy mi się z kształtowaniem własnej marki z tą różnicą, że[1] wizerunek można stworzyć sztuczny, a marki już nie. [2]„Wizerunek osobisty dotyczy relacji zewnętrznych opartych na postrzeganiu danej osoby, jej wyglądu, zasad i postępowania…” Można to traktować jako swoiste podsumowanie definicji postrzegania nas przez innych. Pierwsze wrażenie zostaje w nas mimo, że w późniejszym okresie wygląd i zachowanie mogą być zgoła inne.

Wizerunek własny to jednak nie tylko wygląd zewnętrzny, chociaż obraz jest potężnym orężem i narzędziem. Jakie są zatem współczesne dylematy autoprezentacji? Czy jest to autoprezentacja polityczna, społeczna, czy zawodowa, mamy często problem z dobraniem narzędzi, metod i własnych możliwości.

Wizerunek własny, czyli co właściwe, a co nie?

[3]Wizerunek osobisty składa się z kilku ważnych elementów, z których żaden nie może być zaniedbany. Są to:

  • Język ciała
  • Umiejętności interpersonalne
  • Budowanie relacji z ludźmi
  • Sztuka porozumiewania się i modulacji głosu
  • Zasady savoir-vivre, etykieta

Łącząc ze sobą w sposób prawidłowy te wszystkie elementy jesteśmy w stanie zbudować nasz wizerunek w zależności od potrzeb.

Biorąc pod uwagę fakt, że temat niniejszej pracy dotyczy zagadnień związanych z pedagogiką pracy, skupmy się na wizerunku i autoprezentacji w pracy.

Współczesna technika, możliwości informatyczne i ogromne zagrożenia związane z Internetem mogą sprawić, że budowanie własnego wizerunku wiązać się będzie z budowaniem wizerunku w ogóle. Załóżmy, że w miejscu pracy spełniamy wszelkie warunki, by nasz wizerunek sprawił, że jesteśmy postrzegani przez innych jako osoby godne zaufania, kompetentne, profesjonalne i godne szacunku. Jednak współczesne pułapki w postaci portali społecznościowych są w stanie nam ten wizerunek obalić.

Prywatne chwile uwiecznione na zdjęciach, zamieszczone na wspomnianym portalu mogą budzić sympatię, empatię, mogą sprawić, że wizerunek „żelaznego szefa” może się trochę „zmiękczyć”, a bezdusznej urzędniczki zmienić na wizerunek wrażliwej miłośniczki zwierząt.

Są jednak ślady, których zatrzeć się nie da, a Internet prócz tego, że przyjmie wszystko, to niczego nie zapomina. O czym mowa? Zdjęcia z plaży w skąpym bikini, uwiecznione, mocno zakrapiane chwile spędzone w klubie z kumplami, filmik, który ktoś nagra z naszym udziałem podczas „domówki”… Są takie stanowiska w pracy, które wymagają od nas ciągłej uważności, której wymaga z kolei bycie przedstawicielem Firmy, Uczelni, Rządu, czy Kościoła.

Czym jest szacunek?   

Jest to efekt poprawnego traktowania innych. Jest to brak zakłamania, efekt autentyczności tego, co jest w nas, a co chcemy umiejętnie okazać na zewnątrz. Jak budzimy szacunek? Jest wiele przykładów. Gdy przychodzimy na umówione spotkanie nieco wcześniej, lub na czas, gdy ubrani jesteśmy adekwatnie do ogółu spotkania, gdy umiejętnie komunikujemy się z rozmówcą, a nasza postawa i mowa ciała świadczą o przychylności, wtedy jest możliwe wzbudzenie szacunku.

Wystarczy jednak zaniedbać jeden element składowy wizerunku własnego, a reszta z nich – „dopieszczona i dopięta na ostatni guzik” traci kompletnie na mocy. Przykład? Pierwszy z brzegu: Przybywamy na spotkanie na czas, komunikacja z rozmówcą prawidłowa, lecz nasze ubranie pozostawia wiele do życzenia – brudne, brzydko pachnie, wygniecione, a buty podarte. Jaki to da efekt?

Taki, którego można się spodziewać, mianowicie brak szacunku do naszej osoby. Inny przykład? Jesteśmy na spotkaniu, nasze ubranie adekwatne i stosowne, jesteśmy punktualni, czyści i pachnący, jednak szwankuje komunikacja – przerywamy rozmówcy, nasza mowa ciała śle sygnał próby dominacji, a ton głosu budzi lęk, lub agresję. Jaki efekt? Podobny jak w poprzednim przykładzie z tą różnicą, że przerwanie spotkania może nastąpić z innych powodów.

Jaki jest problem z budowaniem wizerunku we współczesnym świecie? Prócz wspomnianych wcześniej zagrożeń, moim zdaniem problem może stanowić sposób myślenia. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedyś, w latach 90, czy na początku 2000 łatwiej mi było wzbudzić szacunek na spotkaniu mimo, że nie posiadałam modnych, drogich ciuchów, o butach nie wspomnę. Wtedy była duża szansa, że czyste, pachnące i wyprasowane, nie podarte i nie zaplamione ubranie wystarczy, by rozmówca okazał mi szacunek. Dzisiaj liczy się marka, cena i fakt POSIADANIA. Przykład? Fragment rozmowy:

Ja – masz śliczne buty Jakubie! Fantastycznie pasują do bluzy, którą miałeś na sobie w zeszłym tygodniu!

Jakub – aaa…dziękuję…nowe…

Ja – ładny fason… Gdzie kupiłeś? DECATLON?

Jakub – DECATLON??? No chyba ty! Ja się w takich TANICH sklepach nie ubieram!

Czy forma mojego pytania była prawidłowa? Czy swym pytaniem wzbudziłam w Jakubie brak szacunku do mnie? Owszem, albowiem zdał sobie sprawę, że ja kupuję rzeczy we wspomnianym sklepie i poczuł się dotknięty tym, że w jego ocenie chciałam mu zwyczajnie dokuczyć. Gdybym jednak chciała mu naprawdę dokuczyć i okazać mu brak szacunku, patrząc na jego zachwycające i nowe buty zapytałabym, czy nie było jednak męskich…

Budowanie wizerunku we współczesnym świecie jest skomplikowane, albowiem z jednej strony wymagane jest godne reprezentowanie miejsca pracy, z drugiej zaś autentyczność, indywidualizm i niepowtarzalność. Co jest cenniejsze?

Zależy od miejsca pracy. W jednej szkole nauczycielka historii ubierała się jak smutna urzędniczka budząc tym rodzaj szacunku, niemal wręcz strach, rezolutnie podążała za programem nauczania i egzekwowała od uczniów wiedzę, w innej szkole nauczycielka tego samego przedmiotu ubierała się tak kolorowo, że często nie było wiadomo, gdzie się kończy bluzka, a zaczyna spódnica.

Była szalona, często płynęła w dygresję, a żeby odwieść uczniów od grzebania w jej biurku, w szufladach zostawiała zużyte podpaski, wysmarowane czekoladą pieluchy, lub „śmierdzioszki” w postaci wyhodowanego skrzętnie  w słoiku PANTOFELKA. Czy budziła szacunek?

We mnie tak, ponieważ wtedy nie zastanawiałam się nad konsekwencjami opowiadania na lekcjach o najbardziej zakolczykowanym człowieku na świecie, zamiast historii, widziałam w niej mocną, pewną siebie osobowość, której mi wtedy bardzo brakowało. Czy jej wizerunek i autoprezentacja budziły szacunek w innych nauczycielkach? Pewnie nie do końca, choć o ile mnie pamięć nie myli, była lubiana w ówczesnym gronie pedagogicznym.

Pielęgnacja mocnych stron, odpowiedzenie sobie na pytanie dokąd mnie one zaprowadzą? Jak chcę być postrzegana? Ważne jest, by te wszystkie zabiegi opierać na własnych cechach charakteru, bo w innym razie zafałszowanie szybko wyjdzie na jaw i stracimy wiarygodność.

Jak długo możemy pilnować się, by nie pokazać własnych cech? Jeśli są one nieodpowiednie , by wizerunek był satysfakcjonujący, okujmy je w coś pozytywnego – zdarza mi się „puścić gafę”, śmieję sama z siebie, by pokazać, że mam do siebie dystans i poczucie humoru.

Autoprezentacja – sztuka, czy konieczność dzisiejszego świata?

Czym jest autoprezentacja? Nie znam jednej definicji na to zjawisko. Z własnych obserwacji wnioskować mogę, że jest to swoiste kreowanie własnego wizerunku publicznego w taki sposób, by zmanipulować sposób postrzegania nas jako obiekt uwagi innych.

Czy jest to sztuczny obraz nas samych, czy tylko „okrojona wersja”? Przedstawiamy własne zalety, mocne strony i tylko to, co ma być poznane przez innych. Kontrolujemy wszystko, co ma wpływ na kreowanie wizerunku.

Najprościej rzecz ujmując autoprezentacja to integralna część natury, przykładem są ptaki, których samce prezentują bujne pióra, wspaniały wachlarz kolorów i okazałe pawie ogony. Jedne pięknie wyglądają, inne nadrabiają okazałymi budowlami i zdobnymi gniazdami, które mają zachęcić samiczkę do złożenia dłuższej wizyty. W świecie ludzi jest podobnie. Dziś mężczyzna bez drogiego, pięknego samochodu, drogich ciuchów, władzy i bogactwa, przez wielu ludzi postrzegany jest jako nieudacznik niegodny uwagi.

To jest jednak jeden z wielu pryzmatów, przez które patrzy społeczeństwo. W zależności od miejsca na świecie, regionu w państwie, czy nawet dzielnicy w mieście – autoprezentacja będzie wyglądać różnie. Dlaczego? To wynika ze statusu społecznego, oraz pragnienia ISTNIENIA.

Co mam na myśli? Potrzeba posiadania wysokiego statusu społecznego, czy przywództwa skłania nas do dostosowania siebie do „zapotrzebowania społecznego”, co za tym idzie – gdy np. sprawa dotyczy środowiska „blokersów”, autoprezentacja wymagać będzie głównie manifestacji siły, sprytu i umiejętności łatwego zdobycia gotówki.

W miejscach pracy jest podobnie. W zależności od profilu firmy, charakteru danego działu, czy choćby hierarchii istniejącej między ludźmi w jednym pokoju, autoprezentacja będzie dyktować różne zachowania. Gdy np. chcemy być postrzegani jako osoby rzetelne, profesjonalne i godne szacunku, użyjemy np. gadżetów typu okulary, neseser, czy modna aktówka.

Gdy chcemy być widziane jako seksowne, inteligentne i pewne siebie kobiety, również możemy użyć gadżetów typu okulary, lecz głównie skupimy się na wielofunkcyjnym stroju. Jak to rozumieć? Mam na myśli taki rodzaj ubrania, które zakrywa ciało tam, gdzie zakryte być powinno, jest dostosowane do figury i gabarytów, jednak ekstremalnie eksponuje walory, z których jesteśmy najbardziej dumne.

Pragnę dodać, że ubranie odpowiedniej, seksownej bielizny, której przecież nie widać, dodać może kobiecie pewności siebie. Często bywa tak, że dzięki naszej inteligencji, efektywności, pewności siebie i polocie możemy być  postrzegani jako osoby niezwykle atrakcyjne mimo wystającego brzuszka, czy łysinki.

Dress code – czyli udane negocjacje

[4]Według E. M. CENKER „właściwy ubiór nie tylko pozwala negocjatorowi dobrze się poczuć podczas spotkania, ma także wpływ na ocenę negocjatora dokonywaną przez jego rozmówców…” Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić, albowiem strój jest elementem komunikacji niewerbalnej, odbywa się to głównie w podświadomości, ma jednak wpływ na końcową ocenę rozmówcy.

Ubiór musi być skromny, by rozmówca mógł się skupić na merytoryce spotkania, o czym mówi REGUŁA PRZEJRZYSTOŚCI. To twarz rozmówcy ma być źródłem wyrażenia emocji potrzebnych do podkreślenia wagi argumentów, to ona powinna być oprawą rozmówcy, nie jego ubiór. Przy zachowaniu zasad ubioru budzimy zaufanie, okazujemy szacunek rozmówcy i zwiększamy swoje szanse na sukces w negocjacjach.

[5]Poniższa tabela pokazuje najczęstsze błędy w doborze stroju

E. M. CENKER, Public Relations, Poznań 2013, str. 237

W autoprezentacji kontrolujemy nasze negatywne reakcje i odruchy eksponując wszelkie walory. Takie zachowanie przypomina mi trochę teatr, w którym odgrywamy tylko pewne role i tylko od naszego szczęścia zależy, czy pasują one do całości naszej osobowości. To czysta kalkulacja, by zrobić dobre wrażenie na otoczeniu. Dbamy o ubiór, fryzurę, makijaż i wszelkie dodatki nie dla nas samych, tylko dla oczu i oceny innych. Jedne kobiety dbają o siebie, by podobać się mężczyznom, inne po to, by pokazać innym kobietom „gdzie jest ich miejsce”.

W dzisiejszych czasach liczy się władza, odpowiednie w danym otoczeniu poglądy polityczne i posiadanie, a indywidualizm wymaga przerysowania, by nie zgubił się w natłoku tego, co kiedyś stanowiło sposób wyrażenia siebie, a dziś stało się powszechne, jak tatuaż, czy kolczyk w nosie. Dzisiaj indywidualizmem może być brak tatuażu, a wrażliwość na piękno i postrzeganie szczegółów odbierane może być jako dziwactwo, choć z tego, co widzę, świat zatacza koło i powoli wracamy do propagowania dobra i altruizmu.

 

BIBLIOGRAFIA:

  1. Trzeciak S., Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera,  1, Sopot, Gdaskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. Z.o.o., 2015, ISBN 978-83-7489-609-2
  2. https://portal.abczdrowie.pl/autoprezentacja, data odwiedzin – 30.04.2017
  3. http://purestyle.pl/czym-jest-kreowanie-wizerunku-i-co-sie-na-nie-sklada/, data odwiedzin – 30.04.2017
  4. Goffman E., Człowiek w teatrze życia codziennego, „Aletheia”, Warszawa 2008, ISBN 978-83-61182-19-1.

[1] S.TRZECIAK, Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera, Sopot 2015, str. 30

[2] S.TRZECIAK, Coaching marki osobistej, czyli kariera lidera, Sopot 2015, str. 30

[3] http://purestyle.pl/czym-jest-kreowanie-wizerunku-i-co-sie-na-nie-sklada/

[4] E. M. CENKER, Public Relations, Poznań 2013, str. 232; 233

[5] E. M. CENKER, Public Relations, Poznań 2013, str. 237

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s