hejt, pomoc, szkoła, internet

Hejt wśród dzieci i młodzieży. Jak sobie z nim poradzić i gdzie szukać pomocy

Hejt jest najczęstszym problemem dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Skąd to stwierdzenie? Gdy zapytałam młodzież na TikToku, jaki temat chętnie by opracowali ze mną jako pedagogiem, większość uczestników dyskusji zgłosiła problem z hejtem w szkole. Ta smutna rzeczywistość każdego człowieka, który był w wieku szkolnym wciąż trwa, choć z biegiem lat i rozwojem technologii, zmieniły się środki wyrażania hejtu lub jego powody…

Gdy byłam w wieku szkolnym, każdego dnia spotykałam się z prześladowaniem z powodu niemodnych ubrań, wielkich okularów mojej mamy, czy tego, że rzadko jeździłam na klasowe wycieczki. Nikt wówczas nie doradzał moim rodzicom, jak mają mi pomóc, a ja sama też nie wszystko im mówiłam, by nie było im przykro, że nie mamy tyle pieniążków, co inni. Nie chciałam, by i oni czuli się gorsi…

Gdy masz niskie poczucie własnej wartości, łatwiej możesz paść ofiarą hejtu, niezależnie od tego, czy masz 12 lat, czy 42 lata…

Hejt jest jak niechciany prezent – wystarczy go nie przyjąć

Gdy słyszysz przykre uwagi na temat swojego wyglądu, czy postępów w szkole, gdy ktoś Cię wyzywa, czy prowokuje do rękoczynów – nie przyjmuj tego hejtu. Nie musisz wcale wyciągać rąk po prezent, którego nie chcesz dostać. Zignoruj to, bo gdy brzydkie słowa kierowane w Twoją stronę spotkają się z obojętnością, powrócą do ich autora i właściciela. Ważna jest tutaj Twoja pewność siebie, którą od najmłodszych Twoich lat powinni w Tobie pielęgnować rodzice lub prawni opiekunowie, gdy tak się ułożyło w Twoim życiu.

Gdy ktoś stosuje wobec Ciebie hejt, nie wdawaj się w zbędną dyskusję, gdyż ta osoba zapewne nie ma ochoty dyskutować, a robi to, by poprawić własne samopoczucie lub zaimponować reszcie grupy.

Nie musisz od razu wpadać w złość, a gdy ktoś narusza Twoją strefę osobistą, stanowczo tego zabroń, nazywając rzecz po imieniu:
* NIE PRZEKRACZAJ MOJEJ STREFY OSOBISTEJ, SIEDŹ SOBIE W SWOJEJ, CHYBA ŻE POTRZEBUJESZ MOJEGO TOWARZYSTWA;
* POROZMAWIAJMY SPOKOJNIE, ALBO ZOSTAW MNIE W SPOKOJU.
* itp.

Odwrócenie uwagi komplementem często łagodzi zapędy hejtera. Gdy na przykład zapyta, ile ważyła Twoja kurtka, bo wygląda jak z lumpeksu powiedz, że Twoja kurtka jest nieważna, ale jego za to jest rewelacyjna i „w dechę”. Gdy niemiłą uwagę obrócisz w żart, „moja kurtka ważyła niewiele, ale wiedziałam, że Ci się spodoba”, bardzo prawdopodobne jest, że ostudzisz złośliwe zapędy hejtera odwracając jego uwagę od negatywnych cech, jakie chciał wytknąć. Sztuka polega na tym, by hejter chcący Twoim kosztem poczuć się lepiej, faktycznie poczuł się lepiej, ale za Twoją zasługą i na Twoich warunkach.

Od siebie dodam, że ubrania kupione w lumpeksie często są unikatowe, niepowtarzalne i zapewniam Cię, że eleganckim dziewczętom, czy modnym chłopcom też zdarza się robić zakupy w second handach – wiem, bo szukając czegoś zabawnego na karnawałowe przebranie, widziałam zamożne damy nurkujące w koszach z torebkami lub paskami do spodni.

Poznaj przyczynę czyjegoś zachowania, bo może się okazać, że ty także jesteś hejterem i w ogóle o tym nie wiesz

Dręczeni są ci, którzy czymś się wyróżniają, zagrażają pozycji
źródło: Pixabay

Musisz sobie uświadomić, że każdy człowiek był w swoim życiu przynajmniej raz ofiarą hejtu, a także jego sprawcą. Wystarczy, że na Instagramie, skrytykujesz czyjś wygląd, wystrój pokoju, czy gust muzyczny.  Nawet, gdy widząc jak ktoś sobie nie radzi z zadaniem z matmy przy tablicy, głośno powiesz, że „przecież to jest takie proste”, jesteś sprawcą przemocy, gdyż prowadzisz do publicznej kompromitacji i ośmieszenia tej osoby. Aby ktoś za Twoją sprawą poczuł się gorszy, wcale nie musisz być kimś atrakcyjniejszym, czy modniej ubranym… Wystarczy, że publicznie podważysz czyjąś wiarygodność, wiedzę, umiejętności lub dobre intencje…

Hejt, jak zapewne wiecie jest formą przemocy, która ściśle wiąże się ze stygmatyzacją (naznaczeniem, przyczepieniem łatki, wytykaniem palcami), oraz odrzuceniem jednostki przez grupę. Jest to nie tylko przemoc słowna, znieważanie w internecie, czy publiczne ośmieszanie, lecz też popychanie, obrzucanie kulkami z papieru, czy nawet bicie. Nie należy reagować agresją na agresję, gdyż to jedynie zaognia sytuację i zachęca hejtera do dalszych działań. Widząc, że osiąga zamierzony cel, będzie chciał więcej i więcej.

Pamiętając bardzo dobrze, jak się czuje bardzo młoda i niedoświadczona osoba, którą dotyka hejt ze strony rówieśników, jako pedagog i szkolny doradca zawodowy starałam się nie umniejszać traumie ofiar przemocy szkolnej, nie bagatelizować, a przede wszystkim starałam się poznać stanowisko obydwu stron konfliktu.

Często okazywało się, że zaczepki i docinki spotykały w klasie osoby, które się czymś mocno wyróżniały, z jakiegoś powodu odstawały w pewnych kwestiach od reszty grupy (tańszy telefon, każdorazowe przygotowanie do lekcji, czy wyłamywanie się ze wspólnego pójścia na wagary). Grupa często naznaczała rymowankami lub pseudonimami kogoś, kto miał inne zdanie, kto żartował w nieodpowiednich momentach lub chodził w jednej bluzie cały tydzień. Często wystarczy mieć na imię Agata, czy Mateusz, by usłyszeć „coś do rymu” i w tym przypadku, to nie koniecznie musi być coś złośliwego.

Zrobiłam pewien rodzaj próby konfrontacji obydwu stron na zajęciach z doradztwa zawodowego i poprosiłam o szczere odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania. Uczestnicy nie mieli kierować ich do mnie, lecz do siebie wzajemnie… Z początku niechętnie, ale potem coraz żwawiej klasa zaczęła się udzielać, wymieniając się argumentami, powodami swoich zachowań i wzajemnymi żalami. Szczere „wywalenie kawy na ławę” pomogło młodzieży w jakimś stopniu zrozumieć powody wzajemnych zachowań, każdy wyjaśnił co czuje w danych sytuacjach i DLACZEGO to czuje. Aura się nieco oczyściła…

Gdy tak się wymienili zdaniami i wyrzucili z siebie nadmiar emocji poprosiłam, by każde z nich wyobraziło sobie, że jest tą drugą osobą. I tak: chłopak, który z kolegami układał obraźliwe piosenki o wrednej wiecznie koleżance, musiał sobie wyobrazić, że jest nią, że po szkole wraca do domu, w którym nie czeka na nią ciepły posiłek, a zamiast tego wpuszczano jej do pokoju młodszego brata i kazano się nim zajmować do wieczora. Zjedzona w pośpiechu zimna zupa wcale nie była smaczna, płaczący, mały braciszek uniemożliwiał odrobienie zadania domowego, przygotowanie się do kartkówki z matmy, nie mówiąc już o małej drzemce w ramach regeneracji sił po sześciu godzinach spędzonych w szkole.

Ciągły hałas, brak prywatności i zmęczenie sprawiły, że koleżanka wiecznie chodziła skwaszona, była oschła i przysypiała na lekcjach. Nie miała też cierpliwości do młodszych dzieci na szkolnym korytarzu, była zwyczajnie zmęczona.

Wredna koleżanka, którą codziennie spotykał hejt ze strony kolegów w szkole, musiała sobie wyobrazić, że jest kolegą, który ją wyzywa, i układa brzydkie rymowanki na jej temat. Musiała wczuć się w niego – wracającego ze szkoły do domu, w którym nikt na niego nie czekał, nikt nie zwracał na niego uwagi, a gdy już któreś z rodziców miało mu coś do powiedzenia, nie były to pytania o to, co było w szkole, albo czy miał czapkę w plecaku, czy na głowie, lecz słyszał ostrą krytykę niezależnie od tego, jak bardzo się starał, słyszał, że spóźnił się ze szkoły 10 minut, więc czeka go kolejny szlaban na zabawę z kolegami, a tak w ogóle, to wygląda niechlujnie i przynosi wstyd rodzinie, więc jeśli chce, może jednak iść z kolegami i wcale nie wracać…

Koleżanka musiała wyobrazić sobie, że za każdym razem, gdy chce powiedzieć co myśli, jest zbywana, uciszana i karcona, bo przecież „dzieci i ryby głosu nie mają”…

Oboje zdali sobie sprawę z tego, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali… Choć nie rzucili się sobie w ramiona z przeprosinami na ustach, było w nich widać większe zrozumienie trudnej sytuacji, a dzięki temu cała klasa zaczęła nieśmiało rozmawiać z „wredotą”, zadając jej pytania. Dziewczyna poczuła w końcu, że ktoś się interesuje jej samopoczuciem, ktoś inny pokusił się o udzielenie jej porady, lecz zanim dyskusja rozwinęła się na dobre, rozległ się dzwonek na przerwę. Kolejne nasze spotkania były oczywiście pełne wzajemnych zaczepek, śmiechu i słownych przepychanek, lecz było to wszystko bardziej wyważone i pozbawione agresji.

Pomocy szukaj wtedy, gdy czujesz, że sobie już nie radzisz

Przemoc rodzi przemoc
źródło: Pixabay

Bardzo często zdarza się tak, że przemoc ze strony rówieśników eskaluje do tego stopnia, że ofiara staje się zbyt słaba i wyczerpana emocjonalnie, by w racjonalny i skuteczny sposób samodzielnie stawiać temu czoła. Do głowy przychodzą wówczas najmroczniejsze pomysły na rozwiązanie problemu…

Pamiętaj, że ZAWSZE możesz zwrócić się o pomoc do szkolnego pedagoga, psychologa, czy wychowawcy, gdy czujesz, że Twoi bliscy z rodziny nie zdołają Ci skutecznie pomóc. Możesz także skorzystać z pomocy Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111.

Ważne jest, aby reagować, gdy jest się świadkiem hejtu. Gdy każdy zacznie to robić bez powielania agresywnych zachowań, hejter nie będzie się czuł bezkarny, prowokowany i bezpieczny w swoim postępowaniu. Nie znajdując poklasku u rówieśników, będzie zmuszony powstrzymać się od przemocy, a gdy dodatkowo spotka się z poczuciem humoru, zamiast odwetu, poczuje się lepiej sam ze sobą, a o to przecież chodzi…

Czy ten artykuł był dla Ciebie pomocny? Podziel się swoją opinią w komentarzu!

O tym pisałam ostatnio: JEDEN Z NAJCENNIEJSZYCH SKŁADNIKÓW KREMU NA ZMARSZCZKI BUDZI PRZERAŻENIE. MOŻNA GO ZNALEŹĆ TAKŻE W ŻYWNOŚCI I SZCZEPIONKACH

Nie przegap też tego: PEDAGOGICZNIE. AUTORSKA WYCISZAJĄCA BAJECZKA, PO KTÓREJ SAMI POCZUJECIE WEWNĘTRZNY SPOKÓJ [AUDIO]

5 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s