Wiadomo nie od dziś, że każdy mieszkaniec Lasu Snów musi dobrze poznać panujące w nim zasady, by wszyscy mogli tam żyć bezpiecznie i szczęśliwie. Na wszelki wypadek, władca lasu Niedźwiedź zapisał wszystkie leśne przykazania i wywiesił na skraju przy strumyku, po obydwu stronach mostu, aby każdy nowo przybyły mógł je przeczytać, zanim wejdzie do lasu…

Las Snów był duży i mieściły się w nim wszystkie zwierzątka, które zapragnęły zamieszkać w pobliżu strumyka. Każdy, kto przybył do Lasu Snów, musiał odwiedzić lisią przychodnię, zanim mógł poszukać sobie domku w głębi lasu. Tylko dorośli wiedzieli, co się działo za zamkniętymi drzwiami u doktora Lisa… Jednak każdy wiedział to, że należy bezwzględnie przestrzegać zasad panujących w Lesie Snów. W przeciwnym razie pojawi się więcej tajemniczych Ktosiów piszczących w trawie. Zabraknie pożywienia, przez co zwierzątka zaczną między sobą o nie walczyć, a woda w strumyku wyschnie, przez co doktor Lis nie będzie mógł więcej dodawać do niej „życiodajnego lekarstwa”, które co rano zachwalają Radiowe Ptaszki.

Co tak na prawdę znajduje się za mostem i dlaczego „Ktosie piszczą”?

Od wielu sezonów krążyła po całej polanie legenda o Ktosiu, który piszczy w trawie, ale nikt go nigdy nie widział. Radiowe Ptaszki każdego ranka ćwierkały wiadomości „Z lasu i z polanki”, ostrzegając przed konsekwencjami nieposłuszeństwa.

Wszyscy rodzice tłumaczyli swoim dzieciom, aby pod żadnym pozorem nie przechodziły na drugą stronę mostu mówiąc, że za każdym razem, gdy jakieś niegrzeczne dziecko przekracza most, smutny „Ktoś” mieszkający w trawie zaczyna piszczeć, co jest dźwiękiem nie do wytrzymania.

Takie krótkie i niejasne tłumaczenie nie wystarczało najmłodszym mieszkańcom lasu, więc zaczęli wypytywać wszystkich, którzy mogliby powiedzieć coś więcej. Poszli do Sowy, by zapytać ją co tak naprawdę znajduje się po drugiej stronie mostu i dlaczego Ktosie piszczą w trawie, gdy mieszkaniec zechce wyjść z lasu. Sowa napuszyła się ponuro, burknęła coś o leśnych przykazaniach, zagroziła karą za „głupie pytania” i machając skrzydłem, odprawiła dzieci do domu.

Niezadowolone z odpowiedzi, udały się do leśnej przychodni, gdzie doktor Lis sporządzał lekarstwa dla wszystkich zwierzątek. Weszły stadkiem do lisiego gabinetu i zapytały doktora Lisa o to, dlaczego Ktosie piszczą w trawie, gdy któryś mieszkaniec lasu przekroczy most nad strumykiem. Doktor Lis uśmiechnął się szeroko, ukazując swoje ostre zęby i odparł – Zadajecie mi złe pytania, kochane dzieciaczki. Dlaczego nikt nie chce wiedzieć kim są piszczące w trawie Ktosie, jak wyglądają i dlaczego właściwie piszczą? – Dzieci spojrzały po sobie i kontynuowały nieśmiało – to powiedz nam, kim są Ktosie i dlaczego piszczą? – Lis kiwnął na nie pazurem, by zbliżyły się do niego – Ktosie, moi kochani, to wszyscy mieszkańcy Lasu Snów, którzy nie wierzyli Radiowym Ptaszkom… – wyszeptał doktor Lis i znowu błysnął ostrymi zębami.

Wystraszone dzieci uciekły z lisiej przychodni w głąb lasu, a gdy zabrakło im tchu, usiadły na mchu pod drzewem i próbowały zrozumieć, o co chodziło doktorowi Lisowi. Postanowiły w głębokiej tajemnicy dowiedzieć się za wszelką cenę, kim są w końcu te Ktosie w trawie i dlaczego nikt ich nigdy nie widział! Gdy tak rozmawiały, poczuły tuż pod łapkami dziwne poruszenie, jakby ziemia gdzieś głęboko w środku lekko zadrżała. Zaintrygowane zwierzątka przyłożyły uszy do leśnego runa i wstrzymując oddech wsłuchały się w dźwięki dochodzące spod ziemi.

Wyraźnie było słychać głos doktora Lisa, Niedźwiedzia i czyjś jeszcze, ale był zbyt słaby, by można było rozpoznać. Gdy głosy zaczęły się przemieszczać, najmniejsze z dzieci, które miały najbliżej do runa, nasłuchując dokąd zmierzają odgłosy rozmowy, nawigowały resztę grupy. Gdy doszli do miejsca, w którym Niedźwiedź umieścił tablicę informującą o zasadach panujących w Lesie Snów, spostrzegły nagle, że kupka gałązek leżących niedaleko wejścia na most, powoli się unosi. Z przerażeniem uskoczyły w wysokie trawy i stamtąd obserwowały dalej. Gałązki uniosły się jeszcze bardziej, by opaść tuż obok, a z zakrytej nimi wielkiej dziury w ziemi wyłonił się władca Niedźwiedź, tuż za nim doktor Lis i Sowa, która z niezadowoleniem otrzepywała pióra z grudek ziemi. – A jak dalej będą chodzić po lesie i pytać – warknęła Sowa – to będzie trzeba wprowadzić kolejne zasady bezpieczeństwa w Lesie Snów – powiedziała Sowa wskazując na tablicę władcy Niedźwiedzia. – I niby jakie to miałyby być zasady? – dopytywał doktor Lis wydłubując dżdżownice z futra. – Masz Lisie te swoje różne proszki, napary i jagody w zamian za pomoc… Napary wlejesz do strumyka, proszki rozniosą Radiowe Ptaszki, a wtedy dostaniesz więcej jagód – rozdysponowała zadania Sowa. – Wszyscy w lesie zachorują i będą musieli zostać w swoich domach. Te wścibskie dzieci też. A ty Niedźwiedź, pilnuj się i nie próbuj się buntować, bo zastąpię cię Zającem i nikt cię już więcej nie zobaczy!

Zaszokowane dzieci nie mogły uwierzyć w to, co zobaczyły. Okazało się bowiem, że tak naprawdę, całym Lasem Snów rządziła Sowa, a Niedźwiedź wykonywał jedynie jej rozkazy… Ale po co!

Dzieci postanowiły sprawdzić, co znajduje się w dziurze. Odsunęły liście, weszły do dziury, a największe z nich zasunęło liście z powrotem zakrywając wejście do dziwnej nory. Było tam duszno i dziwnie pachniało, jednak ciekawość była silniejsza od strachu i mdłości. Po dłuższej chwili wędrówki, dotarły do sali, w której było mnóstwo klatek, a w nich przeróżni dorośli. Byli słabi, ich futerka były przerzedzone i brudne, a pióra połamane. Tuż nad klatkami dało się dostrzec maleńkie prześwity promieni słonecznych, osłanianych delikatnie ździebełkami trawy. – Jesteśmy tuż pod polanką – szepnęło największe z dzieci. Gdy mimo strachu, spróbowały porozmawiać z dorosłymi, w których nie rozpoznawały nikogo znajomego, w odpowiedzi usłyszały jedynie cichutki, delikatny i dobrze im znajomy pisk…

Jeden z dorosłych kiwnął na nie delikatnie łapką i przywołał do siebie, by usłyszały ledwie słyszalne słowa… – Jagody… – wyszeptał dorosły – Sowie chodzi o drogocenne jagody, które rosną już tylko za mostem… Byliśmy w waszym wieku, gdy zaczęliśmy pytać, dlaczego nie wolno nam przechodzić z lasu do lasu, dlaczego nie możemy uczyć się skakać, skoro nauczyliśmy się chodzić i dlaczego tylko Radiowe Ptaszki mogą prowadzić „Wiadomości z lasu i polanki”,.. Gdy zamknięto mnie tutaj, ostatni słowik śpiewający o wieściach z innych polanek umarł tu z żalu i samotności… Dzisiaj, gdy wszystkie już prawie jagody zniknęły, Sowa z doktorem Lisem wymyślili chytry plan, by podstępem i kłamstwem zamknąć wszystkich mieszkańców w jednym lesie, ale jest ich znacznie więcej, wystarczy przejść przez most i pędzić przed siebie, dopóki starczy sił…

Gdy dzieci wyszły spod ziemi, zakamuflowały wejście do dziury i ruszyły przez most. Ci najwięksi ponieśli tych najmniejszych, by było szybciej. Gdy znalazły się w zupełnie innym, nieznanym lesie, zdyszane spotkały na swojej drodze dorosłego, który odpoczywał na mchu. Zaskoczony ich widokiem pan Zając, machnął nerwowo wąsami i zapytał – a co wy tu robicie dzieciaki? Nie znam was… – Z którego skraju lasu jesteście? – Dzieci łapiąc oddech opowiedziały jedno przez drugie to, czego się dowiedziały od uwięzionych pod ziemią Ktosiów. Pan Zając strzygąc uszami dopytywał dalej… – To mówicie, że piszczące w trawie Ktosie, to uwięzieni dorośli…? – Tak! – Krzyczały dzieci – Od dawna tak się dzieje, a to wszystko przez te przeklęte jagody! – Pan Zając aż podskoczył… – To powiadacie, że macie jagódki?

Niestety, pan Zając okazał się być jeszcze gorszym dorosłym, niż Sowa, czy doktor Lis. Gdy tylko dowiedział się, że pod Lasem Snów rosną jeszcze cenne jagódki, natychmiast zwołał swoją armię bobrów, które w mgnieniu oka poprzegryzały elementy mostu, który był jedyną bezpieczną drogą wyjścia z Lasu Snów. Dzieci już nie miały jak wrócić… Co się z nimi stało? Tego nikt nie wie, ale Radiowe Ptaszki donoszą, że piszczące Ktosie w końcu umilkły, a dzieci z Lasu Snów zniknęły bez śladu. Czasem tylko szalona Wiewiórka szepnie komuś do ucha, że doktor Lis używa muchomorów zamiast ziół, a Niedźwiedź planuje wprowadzić podatek od wielkości ogona, co wywołało zamieszki zaskrońców i żmij przeciwko żabom…

„Bajeczka o lataniu” – dla rodziców i dzieci ku przestrodze [Audio]

Gdy Twoje dziecko pada ofiarą hejtu ze strony rówieśników, zastanów się gdzie leży przyczyna