Poszukiwania Vladislava Shchura trwają od 2020 roku. 24-letni już mężczyzna wyjechał z domu w Ukrainie do Polski, by rozwinąć skrzydła potrzebne w dorosłym życiu. Rodzice radząc mu, aby wybrał studia za granicą, nie przypuszczali, że przekonają się tak boleśnie o opieszałości polskich służb, gdy okazały się rozpaczliwie potrzebne.

Ile jeszcze wytrzyma matczyne serce Iriny Shchur? Jak wyznała w wywiadzie, zniesie wszystko, aby odnaleźć zaginione dziecko. Jednak ból jest nie do opisania… Opowiedziała w rozmowie z dosedna.info historię zaginięcia syna, poszukiwań i złamanego serca. Sprawa wciąż jest w toku, gdyż niezmordowani rodzice nie zamierzają się poddać w walce o powrót syna do domu.

Ta historia powinna dotrzeć do każdego zakątka świata, gdyż to może spotkać każdego!

Poszukiwania Pani syna trwają już 15 miesięcy. Ten strach o niego musi być nie do zniesienia. Jak sobie Pani radzi z tym jako matka?

Tak, poszukiwania trwają 15 miesięcy – to nie do zniesienia, ale jeśli przestanę, będzie jeszcze gorzej. ROZUMIEM TO i dlatego, aby znaleźć syna, znajduję siłę, by po prostu iść do przodu! Człowiek nie zna wszystkich swoich możliwości, niektóre ludzkie cechy i możliwości ujawniają się w tak trudnych sytuacjach: słabi ludzie poddają się, a silni – stają się jeszcze silniejsi. Teraz naszym jedynym celem jest znalezienie dziecka. Rodzice to jedyni ludzie, którzy nigdy nie zdradzą swojego dziecka. Dlatego zrobimy wszystko, aby znaleźć dziecko, bez względu na to, jak trudne może być dla nas !!!

Jakim synem jest Vladislav? Jakie są powody Pani największej dumy z syna?

Vlad jest dobrym synem. Syn jest naszą dumą i to nie tylko dlatego, że jest naszym synem.
Jest wrażliwą, celową, inteligentną osobą, która nie boi się trudności, ciężko pracuje na sukces. Syn nigdy nie odmówił pomocy, dobrze się uczył, był otwarty na wszystko, co nowe, zawsze był w dobrej kondycji fizycznej, ponieważ uprawiał sport. Wszyscy kochają i szanują naszego syna.

Kiedy Vlad postanowił wyjechać z kraju do Polski i dlaczego?

źródło: Archiwum prywatne

W 2015 roku, po ukończeniu studiów, poleciliśmy naszemu synowi studia za granicą, ponieważ miał ogromny potencjał i chcieliśmy dać mu możliwość dalszego rozwoju. Syn sam wybrał miasto, w którym chciałby studiować i rozpoczął naukę na uczelni. Po ukończeniu studiów nasz syn został w Polsce by podjąć pracę.

W jakich okolicznościach miała Pani kontakt z synem po raz ostatni?

Ostatnie dwa razy, kiedy widzieliśmy się z synem, byliśmy razem. Był grudzień 2019 r. – wszyscy przyjechaliśmy do Wiednia, pojechaliśmy z Kijowa, a mój syn z Wrocławia i tam wszyscy się spotkaliśmy, świetnie się bawiliśmy. Ostatnia wizyta syna w domu była w styczniu 2020 roku, syn zawsze wracał do domu na Boże Narodzenie.

 

To są nasze rodzinne tradycje, które wszyscy szanują i przestrzegają. Ta ostatnia wizyta bardzo mnie poruszyła – widziałam przed sobą już nie młodego mężczyznę, ale dojrzałego mężczyznę, który już twardo stał na nogach, miał własne poglądy, zawsze wyrażał swoje zdanie, syn był całkowicie niezależną osobą, miał cel i wiedział, jak go osiągnąć. Potem syn wrócił do Wrocławia, przebywał we Wrocławiu podczas kwarantanny i zniknął po jej zakończeniu.

Jednak tak całkiem ostatni raz…? To był styczeń 2020 r., Często dzwoniliśmy, a ostatni raz mąż rozmawiał z synem w piątek rano, 12.06.2020. Rano 12.06.2020 rozmawialiśmy z synem przez telefon, a 13.06.2020 napisałam do niego, ale nie odebrał już wiadomości.

Czy pamięta Pani, w jakich okolicznościach swojej codzienności dotarło do Pani, że syn zaginął?

źródło: Archiwum prywatne

Nie mam poczucia, że straciłam syna. Odczuwam ból, ale nie stratę. Naprawdę bardzo wierzę, że odnajdę mojego syna żywego. Nawet kiedy po raz pierwszy pokazano mi film z mężczyzną w wodzie – nie czułam wtedy niepokoju, byłam pewna, że to nie koniec. Ufam swojej matczynej intuicji. A im więcej badaliśmy zniknięcie i natrafiliśmy na pytanie, tym bardziej moja WIARA, że mój syn żyje, była mocniejsza!

Co zrobiliście jako pierwsze, gdy okazało się, że nikt nie wie, co się stało z Vladem?

Fakt, że okazało się, że nikt nie wie, co się stało z Vladem, byliśmy bardzo zaskoczeni. Na początku rozmawialiśmy ze wszystkimi, aby dowiedzieć się, co się stało, a gdy nie było odpowiedzi, zaapelowaliśmy do prokuratury, do organów ścigania, chcieliśmy wszcząć postępowanie karne za nieudzielenie pomocy synowi, aby prokuratura wszystko zrozumiała, przeprowadziła skuteczne śledztwo i ukarała sprawców. Nie chcieliśmy nikogo winić bez zrozumienia wszystkiego, nie chcieliśmy też nikogo oskarżać i karać na własną rękę, ponieważ istnieją odpowiednie władze, które powinny to zrobić: zbadać okoliczności zaginięcia, analizować wszystkie terminowo zebrane informacje, rzetelnie ocenić i odpowiednio ukarać sprawców lub uniewinnić.

Jakie podjęli Państwo działania ze swojej strony, aby odnaleźć syna?

Gdy tylko dowiedzieliśmy się o zniknięciu, 14 czerwca 2020 r. napisaliśmy pismo do Konsulatu Ukrainy, informując, że syn zniknął i by dowiedzieć się od Policji, czy na komendzie policji jest nasz syn. Taką informację przekazaliśmy 15.06.2020, ponieważ 14.06 był dniem wolnym od pracy, niedziela.

źródło: Archiwum prywatne

Następnie napisaliśmy w Ukrainie oświadczenie o zniknięciu naszego syna, aby ta informacja mogła zostać wpisana do bazy INTERPOLU. 15.06.2020 dowiedziawszy się, że syna nie ma, ani na posterunkach policji, ani w szpitalach, ani w kostnicach – wyjechaliśmy do Polski samochodem, bo samoloty po kwarantannie jeszcze nie latały. Po drodze połączyliśmy wszystkich znajomych, aby pomóc zarejestrować sprawę syna w organizacji „Itaka”, zajmującej się poszukiwaniem ludzi.

Przyjaciele w międzyczasie zorganizowali sporą, nawet 100-osobową grupę, która rozjechała się po całym Wrocławiu, szukając syna w szpitalach, wśród znajomych itp. Przybywając do Wrocławia zatrudniliśmy prawników, otworzyliśmy sprawę karną, wynajęliśmy prywatnego detektywa, byliśmy w stałym kontakcie z Konsulatem Ukrainy i MSZ (Ministerstwo Spraw Zagranicznych), cyberpolicją Ukrainy, jak otrzymaliśmy informacje że nasz syn został uprowadzony przez piorących brudne pieniądze, którzy również domagali się pieniędzy, utrzymywaliśmy także kontakt z grupami poszukiwawczymi i wolontariuszami.

Z biegiem czasu nie było informacji, więc zwróciliśmy się do jasnowidzów. Pod koniec czerwca 2020 roku napisaliśmy pierwszy list do Prezydenta RP z prośbą o pomoc. Po naszym liście odbyła się bardzo duża inspekcja rzeki licząca 46 osób, najnowszy sprzęt, psy, drony, łodzie i sonar. W ciągu 2 dni sprawdzili 30 km – nikogo nie znaleziono. Po tej kontroli zapadła cisza, która była dla nas bardzo przygnębiająca.

Dlatego poprosiliśmy Konsulat Ukrainy o zorganizowanie spotkania z prokuraturą i policją. 11 grudnia 2020 r. takie spotkanie odbyło się we Wrocławiu. Byliśmy we Wrocławiu tydzień wcześniej, jeździliśmy po Wrocławiu, zamieszczając ogłoszenia o zaginięciu naszego syna, rozmawiałam z miejscowymi i zdałam sobie sprawę, że niewiele osób wie o zniknięciu jego syna w okolicy.

Dlatego na spotkaniu 11 grudnia 2020 r. z Policją i Prokuraturą poruszyliśmy trzy główne kwestie: ogłoszenie we wszystkich mediach, że syn jest poszukiwany, po drugie, obiecali podzielić miasto na obszary i przeszukać je, nie tylko rzekę, po trzecie, błagaliśmy o przeprowadzenie śledztwa, które dotychczas było bardzo opieszałe, a świadkowie nie byli przesłuchiwani.

Wyjechaliśmy z nadzieją, że nasz przyjazd zadziałał pomyślnie i udało nam się dotrzeć do władz na tak osobistym spotkaniu, ale myliliśmy się. Wyjechaliśmy, od tego czasu nic się nie zmieniło, a 1 marca 2021 roku zszokowała nas wiadomość, że sprawa została zamknięta. Nasi prawnicy złożyli skargę do TRYBUNAŁU i 18.05.2021 r. TRYBUNAŁ postanowił kontynuować śledztwo, ponieważ dotychczas ujawniono zaniedbania w tej sprawie.

Następnie zwróciliśmy się do Prokuratora Generalnego Ukrainy z prośbą o pomoc. Napisaliśmy do Policji, aby uzyskać materiały z poszukiwań, przeanalizować je i obrać dalszą taktykę przeszukania. Jednak odmówiono nam materiałów: NIE WIEMY JAK SZUKAJĄ SYNA I DLACZEGO DOTYCHCZAS NIE MA REZULTATÓW. ABY ZROZUMIEĆ JAK RUSZAĆ DALEJ, MUSIMY ZROZUMIEĆ CO JUŻ ZROBIONO, ALE WSZĘDZIE SĄ TAJEMNICE !!! Z wielką nadzieją zwracamy się po raz drugi do Prezydenta RP. Ale policja nie poparła żadnej z naszych propozycji, a Kancelaria Prezydenta jedynie potwierdziła przyjęcie zgłoszenia.

Jak ocenia Pani działania polskich służb śledczych?

Do oceny jakości pracy polskich służb konieczne jest posiadanie wszystkich materiałów kazuistycznych i zapoznanie się z nimi, a następnie dokonanie obiektywnej oceny. Jak na razie ocena pracy prokuratury jest niezadowalająca, bo nie zrobiono podstawowych rzeczy, a najgorsze jest to, że nie zebrano na czas dowodów, które są obecnie niedostępne. Co do poszukiwania syna, nie mogę jednoznacznie stwierdzić i ocenić z całą pewnością.

Jednak moim zdaniem, gdyby praca została wykonana, raporty zostałyby do nas wysłane, a ponieważ nie ma co zgłaszać, bo doszło do zaniedbania, to zaniedbanie to jest zakryte tajemnicą śledztwa. Choć to tylko założenie, aby to udowodnić, trzeba przeszukać akta sprawy, a zgodnie z informacjami nam przekazanymi wydaje się, że nie mamy do tego prawa. Ale to bardzo dziwne. My rodzice chcemy pomóc w poszukiwaniach syna i zrozumieć, dlaczego naszego dziecka jeszcze nie odnaleziono i co robiono w tym kierunku od września 2020 roku.

Co boli najbardziej, gdy pomyśli Pani o efektach poszukiwań Vladislava?

Najbardziej bolesne i przygnębiające – bezradność, niesprawiedliwość, nieodpowiedzialność osób upoważnionych, rezygnacje dzieci dorosłych, które nie zawierają treści informacyjnych, dorośli muszą być w stanie ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Boli, że jesteśmy zależni od organów i instytucji, a to działa bardzo wolno, bo zwykli ludzie nie mają autorytetu i zdolności do robienia tego, co pomoże, a ktoś używa swoich uprawnień tylko do własnych celów, a nie na potrzeby ludzi potrzebujących pomocy. Na przykład nie mamy prawa do samodzielnego zdobycia i przeanalizowania filmu, a policja ma prawo – ale nie przechwyciła go na czas!

Dziwi, że w dobie technologii, innowacji – jakby niemożliwe było ustalenie tożsamości świadków, których utrwaliła kamera itp. Boli, że czujemy się winni przed synem, że nie możemy mu pomóc, mimo że wiele w tym kierunku zrobiliśmy, boli, że najcenniejszy czas został stracony przez policję, która w porę nie rozpoczęła poszukiwania, przez zachowanie świadków, którzy nic nie powiedzieli, a policja nie zwróciła na to uwagi…. Bo jeśli osoba wskoczyła do wody i od razu by ktoś zareagował, wynik tak długich poszukiwań byłby inny.

Czy kiedykolwiek matczyne serce zwątpiło w odnalezienie syna żywego?

Serce matki nigdy nie wątpiło, ale umysł – tak, czasami zawodził. Pod wpływem negatywnych prognoz czasami zaczynałam wątpić w swoją pewność siebie, ale te minuty mijały i moja wiara znów była niewzruszona!!! Kiedyś, komunikując się z Ojcem Świętym dowiedziałam się, że WIARA matki jest bardzo silna, że ​​posiada Moc. Jest takie powiedzenie: modlitwa matki niszczy żelazo, ale modlitwa matki także unosi się z dna morza. Dlatego uważam, że moja modlitwa jest równie silna!!!

Co Pani zrobi, co mu powie, gdy znowu się spotkacie?

Często wyobrażam sobie ten moment i widzę ciepłe szczere uściski, oczy pełne łez, ale te łzy szczęścia! W tej chwili nie ma słów, wszystko zrozumiemy bez nich, w tym czasie będą spojrzenia i uściski…

Jak widać, matczyna wiara w ponowne spotkanie z synem nie gaśnie. Emocje, niepewność, aktywne działanie i morze pieniędzy – to kropla w morzu kosztów, jakie ponoszą najbliżsi zaginionego Vladislava Shchura. Co możemy zrobić, aby im pomóc w poszukiwaniach? Opowiedzieć tę historię po stokroć i nie pozwolić o niej zapomnieć. Być może Vladislav usłyszy, jak bardzo tęsknią za nim jego najbliżsi i będzie miał pewność, że nie spoczną, nim go nie odnajdą…


YouTube/dosenda.info

Zobacz także:

Już ponad rok minął od zaginięcia 24-latka Vladislava Shchura. Zrozpaczona rodzina błaga o pomoc w poszukiwaniach