To nie jest śmigło samolotu, ale skrzydlaty mikroczip wielkości ziarnka piasku, który bez problemu może być przenoszony podmuchami wiatru. To maleńkie urządzenie ma za zadanie monitorowanie na przykład poziomu zanieczyszczenia czy rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych drogą powietrzną.

Maleńkie mikrolotki są przedstawiane jako najmniejsze urządzenia latające, jakie kiedykolwiek stworzył człowiek. Urządzenie to zostało szczegółowo opisane przez inżynierów z Northwestern University w artykule opublikowanym przez Nature.

Małe lotki, które mogą zbierać informacje o swoim otoczeniu

Widok z góry symulowanego mikrofliera 3D. Uniwersytet Północno-Zachodni
Widok z góry symulowanego mikrofliera 3D.
Uniwersytet Północno-Zachodni

Urządzenia te nie posiadają silnika. Ich twórcy zainspirowali się swobodnie spadającymi nasionami śmigieł klonu – technicznie znanymi jako owoc samary. Inżynierowie swoją inspirację naturą zmodyfikowali aerodynamikę mikrolotek w taki sposób, że „gdy te struktury opadają w powietrzu, interakcja między powietrzem a skrzydłami powoduje ruch obrotowy, który tworzy bardzo stabilną, wolno opadającą prędkość” – wyjaśnił John A. Rogers, który kierował powstawaniem tych urządzeń.

„To pozwala tym strukturom oddziaływać przez dłuższy czas z otaczającym wiatrem, co naprawdę usprawnia proces rozprzestrzeniania” – opisał profesor inżynierii materiałowej z Northwestern, inżynierii biomedycznej i chirurgii neurologicznej. Wiatr byłby w stanie rozprzestrzeniać na duże odległości maleńkie mikroczipy będące w stanie rozpoznawać otoczenie i zbierać informacje. Według naukowców, te maleńkie urządzenia mogłyby być stosowane do monitoringu populacji, oceny poziomu skażenia, a nawet śledzenia chorób.

Ich twórcy przewidują, że mikrolotki staną się częścią „dużych, rozproszonych kolekcji zminiaturyzowanych, bezprzewodowych urządzeń elektronicznych”. Innymi słowy, mogły wyglądać jak rój.

Chociaż rozmiar i konstrukcja mikrolotek są wyjątkowe, NPR poinformowało w marcu o opracowaniu podobnych „mikrodronów” . Koncepcja ta znalazła również drogę do dystopijnego serialu science fiction Black Mirror .

„Uważamy, że pokonujemy naturę”

Jednak w przeciwieństwie do nasion klonu inżynierowie potrzebowali osiągnąć spowolnienie opadania mikrolotek, aby dać urządzeniom więcej czasu na zbieranie danych. Członek zespołu, Yonggang Huang, zaprojektował komputerowy model mający stworzyć najlepszą odpowiedź na konieczność spowolnienia spadania mikrolotek i szerokie rozproszenie się.

Według prasowych doniesień, inżynierowie stworzyli podstawę, by następnie przymocować ją do „lekko rozciągniętego podłoża gumowego”. Po rozciągnięciu, podłoże to formuje się w precyzyjny trójwymiarowy kształt.

„Uważamy, że pokonujemy naturę” – stwierdził Rogers. „Przynajmniej w wąskim sensie, że byliśmy w stanie zbudować struktury, które spadają z bardziej stabilnymi trajektoriami i wolniejszymi prędkościami końcowymi niż równoważne nasiona, które można zobaczyć z roślin lub drzew”.

Można by ten produkt uznać za fantazję, opowieść science fiction, jednak podobnie podchodzono do telefonów komórkowych, urządzeń sterowanych głosem, mikroczipów wszczepianych pod skórę, czy zwykłego mycia rąk, które zrewolucjonizowało w medycynie zmniejszenie ilości zgonów kobiet po porodzie… Czy zatem mamy świadomość, pełną wiedzę i pewność czym właściwie oddychamy?

źródło: NorthwesternU

Przeczytaj także:

Znany naukowiec ostrzega ludzi. „To przejmie kontrolę nad waszym życiem”

Pentagon zaprezentował inteligentny implant. Czy ma służyć do pomocy w zwalczeniu choroby wywoływanej przez koronawirusa?

Jeden z najcenniejszych składników kremu na zmarszczki budzi przerażenie. Można go znaleźć także w żywności i szczepionkach