Czasem bywa tak, że stojąc przed trudną decyzją, podejmujemy ją, ignorując swój głos wewnętrzny…

To wielki błąd w przypadku, gdy podejmujemy się czegoś, czując jednocześnie nieokreślony dyskomfort. Może to być sytuacja prozaiczna lub kluczowa, jednak konsekwencje bywają bolesne tak samo.

Pozwoliłam córce założyć profil na mediach społecznościowych, choć czułam, że to zła decyzja

Ida miała dwanaście lat, gdy po raz pierwszy otwarcie poprosiła mnie o pomoc w założeniu konta na Facebooku. Z jednej strony wiedziałam, że jest to nieuniknione, z drugiej zaś bałam się o nią. Dobrze wiedziałam, że w czeluściach social mediów, poza różnymi treściami, czyhają podstępni oszuści i porywacze.
Za pierwszym razem, gdy córka przyszła do mnie z prośbą o pomoc, powiedziałam, że muszę się nad tym zastanowić, aby zyskać na czasie i sprawdzić wszelkie możliwości zabezpieczenia jej profilu.

Sądziłam, że dopięłam wszystko na ostatni guzik…

W końcu uległam i założyłyśmy wspólnie Idze konto na Facebooku. Przewertowałam wszelkie ustawienia i zrobiłam wszystko, co tylko było możliwe, aby jej konto nie było dostępne i widoczne dla wszystkich na całym świecie.
Niestety, nie doceniłam zaradności swojego dziecka, które wgłębiło się w meandry Facebooka i jego ustawień. Nie przypuszczałam, że oto profil mojej dwunastoletniej Idy zaczęły przeglądać tłumy nieznajomych ludzi, a jej messenger od czasu do czasu dawał o sobie znać.

Przecież nie było tam nic prowokującego!

Coś mnie tknęło pewnego wieczoru, aby przejrzeć profil córki z poziomu jej własnego urządzenia, nie osoby postronnej. Poprosiłam ją o pożyczenie mi telefonu. Szczerze przyznałam, że chcę upewnić się, że nie jest zaczepiana przez nieodpowiednie osoby. Poczerwieniała, kluczyła, twierdząc, że da mi telefon do ręki, jak tylko się naładuje, czym utwierdziła mnie w przekonaniu, że powinnam zajrzeć szczególnie do wiadomości prywatnych.


Podała mi telefon bardzo niechętnie, jednak usiadła obok i obserwowała moje poczynania. Obejrzałam publikacje, śmieszne filmiki ze zwierzątkami, komentarze pod zdjęciami z ostatniej wycieczki do planetarium i zauważyłam coś niepokojącego. Wszystkie zdjęcia zostały skomentowane serduszkiem przez niejakiego Mario, który w dość śmiały sposób wyrażał się na temat urody mojego dziecka.

Zapytałam córkę, kim jest Mario, który tak „oserduszkował” wszystkie jej zdjęcia. Ida poczerwieniała i stwierdziła, że to kolega jej przyjaciółki. Widocznie zobaczył Idę w znajomych Magdy i zaprosił do znajomych. Zapytałam córkę, czy mogę zajrzeć do messengera, na co reakcja była przewidywalna. Wyraźnie dała mi do zrozumienia, że czuje ogromny dyskomfort na samą myśl, że tam zaglądam.

Sprawy zaszły za daleko. Zdążyłam w ostatniej chwili!

 

Niebezpieczni w sieci

Photo by Sora Shimazaki on Pexels.com

Okazało się, że ów Mario nie jest tak do końca kolegą Magdy, lecz obcym, dużo od nich starszym chłopakiem, który „kolekcjonuje” ładne dziewczynki w znajomych, by do nich wysyłać sprośności. Jak do tego doszłam?

Gdy zapytałam, dlaczego nie mogę zajrzeć do wiadomości prywatnych i czy sama chce mi o czymś powiedzieć, Ida rozpłakała się i powiedziała, że cały czas próbuje go zablokować, jednak on znowu pojawia się na innym profilu. Wysyłał dziewczynkom filmy pornograficzne, zdjęcia własnego przyrodzenia i opisywał, co by z nimi zrobił, gdyby tylko zostały z nim sam na sam.

Teraz sprawą zajmuje się policja, a ja robię teraz wszystko, aby naprawić swój błąd. Przez to, że zignorowałam własną intuicję, moje dziecko przeżyło niemałą traumę. Nie zabrałam Idze telefonu i nie zabroniłam korzystania z platformy społecznościowej, jednak tamten profil usunęłyśmy, a na jego miejsce, założyłyśmy nowy, wspólny.

Ja nie komentuję krytycznie poczynań córki i jej znajomych, ona nie przyjmuje do znajomych nikogo, prócz faktycznie znanych jej osób. Staram się być jak najmniej widoczna na naszym wspólnym profilu, aby czas, w którym córka zechce mieć osobny, przyszedł jak najpóźniej. Z „ukrycia”, stojąc na uboczu, obserwuję, chronię, interweniuję…

O tym pisałam ostatnio:
Nie żyje Michał Żulikowski. Założyciel NWK24.PL zginął w niewyjaśnionych okolicznościach
Dlaczego kładzie się nacisk na pisanie prawą dłonią? Tresowani od pokoleń, pozbawiani głębokiej intuicji
Co się wydarzy w marcu 2023 roku? „To jest nadal wojna o naszą świadomość”. Katarzyna Szewczyk o manipulacji wszechczasów

Like this: