Ten post rozdarł mi serce. Nie napiszę dlaczego, tak się po prostu stało. Leoś Szczepański dzielnie walczył z ciężką chorobą. Cała rzesza Dobroczyńców pomagała rodzicom chłopca w walce o kontynuację niezbędnego leczenia.

Leosia wezwały do siebie Anioły

Post, jaki pojawił się na facebookowej grupie „Armia Pomagaczy” uderzył, niczym piorun z nieba…

Facebook/Armia Pomagaczy
Leosiu 😭 Mój malutki Wojowniku 👼😭
Spoczywaj w pokoju Aniołku 😭🕯🙏🤍
Nie tak miało być…. nie tak 😭
Do zobaczenia Leosiu 🦁💔😭😭😭
🕯🕯💔😭

Na stronie  siepomaga.pl/leos pojawiła się najsmutniejsza z możliwych aktualizacja zbiórki na leczenie Leosia Szczepańskiego.

Dziś o 5:40 nasze serca rozsypały się na kawałki. Nasz ukochany, dzielny synek zasnął na zawsze…

Jeszcze nie możemy w to uwierzyć. Byliśmy tak blisko podania leku, tak blisko nadziei… Wczoraj w nocy Leoś dostał wysokiej gorączki. Nie udało się go uratować. Odszedł, tulony przez nas. Mogliśmy z nim być do końca…

Dziękujemy, że byliście i nadal jesteście z nami. Nie wiemy, jak teraz mamy żyć… Nasz synek już nie cierpi. Teraz cierpimy my…

 Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wsparci Leosia i Jego rodziców w tej nierównej walce należą się podziękowania i brawa. 

Rodzicom nowego Aniołka, państwu Patrycji i Dariuszowi Szczepańskim składam najszczersze kondolencje, zapewniając jednocześnie, że jest teraz pod opieką innych Dzieci, które są TAM dłużej i znają każdy kąt. Na pewno nie pozwolą Waszemu Synkowi się zgubić, nie będzie już więcej płakał…

Ten trudny czas, szczególnie przed Bożym Narodzeniem, pełen łez i wspólnego milczenia, niech mija Państwu w duchu miłości. Dajcie sobie czas na żałobę, nie musicie być silni w tak mrocznym dla Was czasie… Łzy czyszczą duszę, rozmowa gładzi po sercu, a bliskość ogrzewa zmarzniętą wiarę…

Może artykuł oparty na własnym doświadczeniu nieco podniesie na duchu…

STRATA DZIECKA – JAK RADZIĆ SOBIE Z TRAUMĄ